Jan Rokita, którego kiedyś bardzo lubiłem, na tle włoskich krajobrazów i w nieskazitelnie białym, nieco operetkowym kaszkiecie narzekający na to, jak się go oto wyklucza z życia społecznego i pozbawia środków do życia? Niezbyt to wiarygodne i przekonywające…

Być może państwo polskie i sądy potraktowały Rokitę niesprawiedliwie – nie wiem, nie znam szczegółów – ale Rokita stawia się ponad prawem: Nie wykonam wyroku, bo mnie się on nie podoba. Owszem, jest taka postawa, obywatelskie nieposłuszeńswto, w której jakeś prawo uważa się za z gruntu niesprawiedliwe i wobec tego świadomie je się łamie, świadomie przyjmując na siebie konsekwencje tego czynu. Tego ostatniego Jan Rokita najwyraźniej jednak nie chce zrobić.

Trzeba też zauważyć, że Najdroższy Prezes Jarosław Kaczyński, oferujący Rokicie pomoc materialną, wzbił się na szczyt hipokryzji. Przecież to nie kto inny, jak Jarosław Kaczyński, uczynił pana Kornatowskiego komendantem głównym policji. Ponieważ jednak Kornatowski wypadł z łask Prezesa po aferze gruntowej, Kaczyński udaje teraz, że zawsze uważał Kornatowskiego za osobę niegodną. Obecnie „niedoszly premier z Krakowa” powinien rowniez przeprosic trzy instancje sadownicze oraz IPN….ktory jak wiadomo, gdyby tylko znalazl cien watpliwoisci w sprawie Kornatowskiego , to skorzystalby z okazji, by mu przywalic.Moze wreszcie naucza sie politycy, ze slowem nalezy gospodarowac oszczedniej, nie wolno rzucac na lewo i prawo slow obrazliwych, bo predzej czy pozniej trzeba za nie zaplacic(vide „mistrz” J.Kurski).Tragiczne jest to , ze swiezo „byly” Minister Sprawiedliwosci Jaroslaw G.wysmiewa i lekcewazaco wypowiada sie o polskim sadownictwie….nawet gdyby tak myslal, sprawowana do niedawna funkcja, powinna kazac mu nie wypowiadac sie w tym tonie, to nie do pomyslenia