Gdzieś w internecie trafiłem na ciekawy artykuł dotyczący tego co się aktualnie dzieje na świecie. Mianowicie mówił on o tym, że na świecie istnieją dwa bloki państw: kraje zachodnie i drugi blok to Rosja, Chiny, Iran, Korea Pł. Obydwa te bloki spodziewają się, że pokój nie będzie wieczny i starają się przechylić szale na swoją stronę. Mianowicie, wg zachodu najlepszym rozwiązaniem byłoby napuszczenie Chin i Rosji na siebie aby się wzajemnie wykończyły a Oni przyjdą, aby posprzątać to co zostało. Problem w tym jak to zrobić. Mianowicie, Chiny nie tworzą jednolitego państwa tylko są zlepkiem wielu społeczeństw, które znajdują się pod Chińską okupacją (że tak się wyrażę). Względną harmonię zapewnia Chinom stały wzrost gospodarczy, który możliwy jest dzięki surowcom dostarczanym z zewnątrz. Gdyby odciąć Chinom dostęp do owych surowców, znalazłaby by się one w tragicznej sytuacji na granicy rozpadu i aby temu zapobiec, zmuszone byłyby do znalezienia nowego sposobu na zdobycie potrzebnych surowców. I tu bardzo korzystne dla Zachodu okazuje się sąsiedztwo Chin z Rosją a zwłaszcza z bogatą w surowce i słabo zaludnioną wschodnią częścią Rosji-Syberią. I to tam najprawdopodobniej Chiny starałyby się uzyskać dostęp do surowców wplątując się w wojnę z Rosją co by było na rękę Zachodowi. Tylko jak to zrobić? Mianowicie surowce do Chin dostarczane są z Iranu a więc trzeba by coś z Iranem zrobić. Problem w tym, że aby dobrać się do Iranu trzeba zlikwidować zagrożenie ze strony Syrii z którą Iran ma sojusz militarny. W tym celu wywołane zostały zamieszki w Syrii. Niestety okazało się, że władze Syrii są zbyt silne i konieczne jest wsparcie rebeliantów. USA i Francja wysłały więc swoje lotniskowce w rejon Syrii, ale nie spodziewali się że na ich drodze stanie Flota Czarnomorska, która zablokuje ich operację. Także, by operacja mająca unieszkodliwić Syrię mogła się powieść, konieczne jest wyeliminowanie zagrożenia ze strony Rosji. Jak wiadomo Flota Czarnomorska ma swoje bazy na Krymie. Także ta cała rewolucja na Ukrainie ma na celu utworzenie prozachodniego rządu i niby pod pretekstem scalenia kraju wykurzenia Rosjan z Krymu dzięki czemu możliwym stanie się realizacja wcześniejszych założeń. Co warto zaznaczyć, w owym artykule wspomniany był również wątek gruziński. Mianowicie biegnie tamtędy główny szlak komunikacyjny Rosji z Iranem, a więc kontrola tamtych terenów przez Zachód uniemożliwiłaby wsparcie Iranu przez Rosję (dlatego armia gruzińska była szkolona przez Zachód). Brzmi to wiarygodnie, chociaż nie bardzo kumam ten wątek Floty Czarnomorskiej. Jak dla mnie problemem w Syrii (oczywiście dla Amerykanów) jest sama Rosja, bo przecież jedna z jej flot nie stanowiłaby problemu dla amerykańsko-francuskich sił. Nie można przecież rozpatrywać Floty Czarnomorskiej jako odrębnego tworu, w oderwaniu od Rosji. Rosjanie w razie zaostrzenia konfliktu dysponowaliby innymi środkami reakcji, a wysłanie jednego, czy dwóch okrętów (jak to przecież zrobili) mogłoby się odbyć nawet bez baz na Krymie. Ale ogólnie myślę, że artykuł ma rację w jakichś 80-90 %, bo wszystkie mocarstwa prowadzą aktywną politykę i planują wiele posunięć naprzód. Jakieś opinię, że jedni są dobrzy a drudzy źli już dawno należy włożyć między bajki. Media próbują przedstawić nam USA jako prawego rycerza, natomiast media "niezależne" twierdzą, że to Putin jest święty i przeciwstawia się demonicznym Stanom. A WSZYSCY SĄ TACY SAMI - DLA OSIĄGNIĘCIA WŁASNYCH CELÓW POŚWIĘCĄ NIE TYLKO JEDNOSTKI, ALE RÓWNIEŻ CAŁE NARODY. Czy to Rosjanie, czy Amerykanie, czy Chińczycy, czy Hindusi. W przeszłości było przecież identycznie - spójrzcie na Hiszpanów, Anglików, Francuzów, Niemców - nawet mała Holandia działała w ten sam sposób. Nie wspomniałem jeszcze o władcach Wschodu, np. Dzingishanie czy Tamerlanie albo o Aztekach , Inkach itp., o władcach bliskowschodnich, itp. , itd. A co nam malutkim pozostaje ...? chyba tylko mądre kompromisy - powinniśmy się uczyć od Czechów, którzy przetrwali między wielkimi i mają się nieźle.