Balcerowicz już zrobił jeden dobry ruch. Powiedział, że gospodarka Ukrainy lepiej wygląda niż ją opisuje się na Zachodzie. Inwestorzy zachodni i polscy chcą przede wszystkim wiedzieć czy rząd ukraiński zapewni spokój na terenach przez siebie kontrolowanych. Wielu przedsiębiorców polskich i zagranicznych chętnie przerzuci tam produkcję, o której tak pogardliwie wypowiada się Morawiecki. Dzięki Balcerowiczowi będzie mógł uciec z pułapki średniego rozwoju i budować po wsiach krzemowe doliny i zakłady z polską zaawansowaną myślą techniczną i naukową. Obawiam się jednak, że jeśli dzięki reformom Balcerowicza na Ukrainie inwestycje i produkcja wyjedzie z Polski to dla PiS-u będzie wspaniała okazja, żeby Balcerowicza ogłosić zdrajcą Polski, ale jemu zawsze wiatr w oczy wieje. Balcerowicz może tylko pogłębić gospodarczą zapaść Ukrainy. Przecież to właśnie Balcerowicz, będąc wicepremierem i ministrem finansów RP, zniszczył polski przemysł, „wyprodukował” miliony bezrobotnych i zadłużył Polskę na sumę ponad dziesięć razy większą niż Gierek, a teraz chce zrobić to samo na Ukrainie. Szykujmy się więc na masową ucieczkę Ukraińców z Ukrainy, porównywalną z ucieczką Polaków z Polski począwszy od roku 1990. Szacując bardzo ostrożnie, oceniam, że jeśli Balcerowicz zacznie wprowadzać w życie swoje pomysły, to z Ukrainy ucieknie co najmniej 5 milionów osób. Ciekawe, kto ich przygarnie, kto da im zasiłki (bo o pracy to raczej nie maja co oni nawet myśleć w pogrążonym w głębokim kryzysie Zachodzie), dach nad głową, kto ich wyżywi i kto i za co będzie leczyć? Szkoda jednak tej Ukrainy... Trzeba było byc w Łodzi, pani redaktor, za wczesnego Balcerowicza i zobaczyć jak bezlitośnie i bezpardonowo wywalił na bruk całe wielotysięczne fabryki, a te najlepsze - na początek. Nikt się nie zająknął wówczas o jakichs odprawach, zabezpieczeniach czy propozycjach zatrudnienia. Powtarzam - wiele tysięcy ludzi poszło za jednym zamachem na bruk; jeden zakład pracy - 11 tys. ludzi, inny - 10 tys. i tak mozna wymienaić, My tu dobrze pamietamy. Maszyny rozprzedane lub ???, ale nie tym, co na nich pracowali. Do tej pory pompuje się w górnictwo miliony jeśli nie miliardy, sztucznie utrzymując stan zatrudnienia, co przynosi wielkie straty, a z Łodzi płynęła wartka struga pieniędzy, strat nie było... Ale był niejaki Sachs... Teraz prof. Balcerowicz może sobie mówić ze swadą o tym i owym, ale rozwalenia przemysłu w Łodzi tu się nie zapomni, bo przecież wcale nie musiało tak być. Po Rosji, Ukraina była najważniejszym elementem ekonomii byłego Związku Radzieckiego, produkując około cztery razy więcej niż kolejna republika. Jej żyzne gleby dawały więcej niż jedną czwartą radzieckiej produkcji rolnej, a jej gospodarstwa rolne dostarczały znacznych ilości mięsa, mleka, zboża i warzyw dla innych republik. Podobnie też, zróżnicowany przemysł ciężki Ukrainy, dostarczał unikalny sprzęt (na przykład rury o dużej średnicy) oraz surowce dla przemysłu i górnictwa ZSRR, na przykład urządzenia dla górnictwa, w tym naftowego i gazowego. Wkrótce po odzyskaniu niepodległości w sierpniu 1991 roku, rząd ukraiński zliberalizował większość cen i utworzył ramy prawne dla prywatyzacji, ale powszechny opór wobec tych reform w samym rządzie i parlamencie szybko zablokował owe wysiłki reformatorskie i doprowadził do pewnego wycofania się z owych reform. W roku 1999 produkcja przemysłowa Ukrainy spadła do poziomu poniżej 40% poziomu z roku 1991. Instytucje zewnętrzne - szczególnie zaś MFW - zachęcały Ukrainę do przyspieszenia tempa i zakresu reform w celu pobudzenia wzrostu gospodarczego. Ukraińskie władze rządowe wyeliminowały większość przywilejów podatkowych i celnych w ustawie budżetowej marca 2005, ale do wyprowadzenia większej aktywności gospodarczej Ukrainy z, jakże tam dużej, szarej strefy, potrzebne są dalsze ulepszenia, w tym przede wszystkim walka z korupcją, rozwój rynków kapitałowych, a także poprawa ram prawnych. Od roku 2000 do połowy 2008 roku gospodarka Ukrainy była jednak stosunkowo prężna pomimo zawirowań politycznych pomiędzy premierem i prezydentem. Uzależnienie Ukrainy od Rosji w dostawach energii oraz brak istotnych reform strukturalnych sprawiły, że ukraińska gospodarka podatna jest bardzo na wstrząsy zewnętrzne. Ukraina jest uzależniona od importu około trzech czwartych jej rocznego zapotrzebowania na ropę naftową i gaz ziemny oraz w 100% jest ona uzależniona od importu paliwa jądrowego. W styczniu roku 2009, po dwutygodniowym sporze, który spowodował odcięcie dostaw gazu do Europy, Ukraina zgodziła się na dostawy gazu do Europy przez swoje terytorium poprzez zawarcie 10-letnich umów z Rosją, które doprowadziły do podwyżki cen gazu w Ukrainie do poziomu światowego. Surowe warunki tych umów mocno uderzyły w Ukrainę. Jej gospodarka w roku 2009 roku zmniejszyła się o prawie 15% jest to jeden wśród najgorszych wyników gospodarczych na świecie. W kwietniu roku 2010 Ukraina wynegocjowała pewną zniżkę cen na import rosyjskiego gazu w zamian za przedłużenie dla Rosji dzierżawy bazy morskiej na Krymie. Ukraińska oligarchia zdominowała gospodarkę kraju, która rosła bardzo wolno w latach 2010-2014. Po tym, jak były prezydent Janukowycz uciekł z kraju w czasie tzw. Majdanu, Zachód rozpoczął starania w celu ustabilizowania gospodarki ukraińskiej, w tym poprzez pomoc ze strony MFW w wysokości 14-18 mld USD. Zajęcie przez Rosję Krymu w marcu 2014 roku (jako reakcji na wspomagany przez Zachód tzw. Majdan), oraz utrata części wschodniej Ukrainy uderzyła także w gospodarkę Ukrainy. Wraz z utratą większej części przemysłu ciężkiego Ukrainy znajdującego się w Donbasie,  gospodarka Ukrainy skurczyła się o 6,8% w roku 2014 oraz o około 10,5% w roku 2015. Dodam także, iż Ukraina zaczynała w roku 1992 z niemalże dokładnie tego samego poziomu co Białoruś, a dziś Białoruś ma dobrze ponad dwa razy wyższy PKB per capita niż Ukraina.