Obawiam sie, ze zaklad wodociagowy moze probowac (nie wiem na ile legalnie) odmowic dostawy mediow nie swoja rura.Po drugie, 90% nowych sasiadow, zgodnie z polska tradycja, nie zwroci oryginalnemy fundatorowi proporcjonalnej czesci kosztow. Bedzie wolal w baniak wozic.Wzglednie sie uprze ze jest w polowie tej rury wiec zwraca tylko polowe kosztow. Albo rura jest przyłączem i nie masz obowiązku jej przekazywać, a gmina nie ma obowiązku przejmować, albo jest siecią i masz prawo przekazać odpłatnie. Wszystko zależy od tego, czy wydane warunki techniczne mówiły o sieci, czy o przyłączu. Kwestia zawarcia porozumienia, albo czynności pieniaczych (odradzam, gdyż, jak wiadomo, zgoda buduje). Rura 100m za ktora zaplacil 1 czlowiek.Przychodzi nowy sasiad, ktory potrzebuje sie podlaczyc w polowie tej rury. Standardowa spiewka bedzie, ze On zaplaci połowe kosztów tych 50m do niego, czyli 1/4 calosci. "Dlaczego mam placic za pol rury ktora biegnie do sasiada". Polacy wymyslili Solidarnosc, ale nie solidarnosc.
Przerabialem u siebie deal z gmina. My projekt wodociagu, (~15 tys na 11 domow), gmina buduje wodociag. Nowe domy, Mlodzi, raczej nie biedni ludzie. Ty se nie wyobrazasz ile sie trzeba napracowac, zeby sie wszyscy na jednym papierze podpisali, kase wplacili i nie zaciukali przy okazji siekierami...... a po fakcie nadal ze soba rozmawiali. Pierwszy i ostatni raz sie za cos takiego wzialem. Jak juz wszystko bylo uzgodnione to ktos chcial zmiany projektu, bo "Czemu ten wodociag pod moim plotem a nie pod jego plotem biegnie"