Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała raport, z którego wynika, że obligacje niespłacone przez GetBack były warte nominalnie 2,6 mld zł. Z grupy 9000 inwestorów indywidualnych, część już straciła wraz z odsetkami przynajmniej 91,6 mln zł - bo tyle w tej chwili są warte niewykupione obligacje. To oni są grupą najgłośniej dopominającą się o swoje prawa i za ich sprawą o problemach firmy zaczyna mówić się jako o aferze Amber Gold 2. I chociaż firma jeszcze nie upadła, to część inwestorów już przewiduje, że pieniędzy nie zobaczy. Wartość niewykupionych obligacji będzie rosła, o ile GetBack nie znajdzie recepty na problemy. Wcale mi ich nie szkoda. Zaryzykowali i stracili. Każda inwestycja to ryzyko. Jeśli chcesz w miarę bezpiecznie inwestować to po prostu inwestuj pieniądze które możesz stracić. Rozwala mnie jak ktoś inwestuje wszystkie swoje oszczędności i jak inwestycja okaże się wtopą to nagle jest olaboga straciłem wszystko, dej mi kase bo ja wszystko stracił! Przecież to nie państwo każe kupować akcje / obligacje firmy a takie ZAWSZE są obarczone ryzykiem. Jak się chce więcej zarobić ( niż na gwarantowanej przez państwo lokacie bankowej czy obligacjach bankowych) to trzeba zaryzykować. A tak to najpierw pazerność a potem płacz. I nic państwu do tego gdzie kto lokuje swoje pieniądze. Poziom wiedzy Polakow na temat inwestowania i co wazniejsze sprawdzania gdzie sie "inwestuje" ciezko zarobione pieniadze jest zalosny. Jak mozna oszczednosci zycia wlozyc w jedna spolke/fundusz/bank ? To jest brak zdrowego rozsadku i zero myslenia. Zawsze w kazdej inwestycji cos moze pojsc nie tak jak zaplanowano i to wlasciciel firmy powinien brac pod uwage a nie glupio wierzyc ze cudowny instrument finansowy zrobi z niego super bogacza. Edukacja i brak zaufania do "pomnazajacych" pieniadze to podstawa w dzisiejszych czasach. Brakuje w szkole i to już od najmłodszych lat przedmiotu który uczyłby zdroworozsądkowej gospodarki swoimi pieniędzmi, a zwłaszcza o konsekwencjach kupowania na raty, kredyty i zaciąganiu "chwilówek" czy kredytów na wakacyjne wyjazdy lub świąteczne prezenty, które spłaca sie później latami. Albo o kupowaniu akcji i obligacji. Choćby godzina tygodniowo. Tyle, że banksterzy nigdy do tego nie dopuszczą, bo w ciągu kilku lat poszliby z torbami.